Powiązane tytuły z filmem Rambo: Pierwsza krew (1982) - John Rambo, były komandos, weteran wojny w Wietnamie, naraża się policjantom z pewnego miasteczka. Ci nie wiedzą, jak groźnym przeciwnikiem jest Na Zavvi.com wystartował pre-order na steelbooka 4K UHD z filmem „Rambo: Ostatnia krew”. Premierę wydania zapowiedziano na 13 stycznia 2020 roku. Rambo : Last Blood - 4K Ultra HD Zavvi Exclusive Steelbook. Aktualna cena £29,99. źródło: Zavvi.com / zdj. Lionsgate Jasne jest, że na Filmweb pozytywna ocena będzie podyktowana faktem, że to film o Rambo i że to Sly Stallone. Fakty są jednak takie, że "Rambo. Last Blood" jest tragicznie napisane, zagrane Rambo V w pigułce: 20 minut rzeźni, 70 minut smętów. Seria Rambo zawsze miała w sobie pewien paradoks.Z jednej strony, filmowy debiut tytułowego bohatera, Rambo: Pierwsza Krew, to był tytuł jednoznacznie antywojenny, skupiający się na zespole stresu pourazowego, z którego powodu cierpiał główny bohater, pokazywał jak wojna wyniszczała ludzi. Legenda kina akcji, niezniszczalny Sylvester Stallone powraca jako John Rambo, bohater, który uczynił go nieśmiertelnym. Kino akcji dla prawdziwych twardzieli. John Rambo częściej niż po broń sięga dziś po butelkę. Szuka w niej ucieczki przed powracającymi wspomnieniami dawnych walk i utraconych bli Kup teraz na Allegro.pl za 33,91 zł - RAMBO V: OSTATNIA KREW (BOOKLET) [DVD] (14572701690). Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! . John mieszka obecnie na farmie z siostrzenicą i jej ciotką. Opiekuje się nimi i każdym, kto zabłądzi na terenie, który John jest w stanie objechać konno. Ale nawet tutaj, wśród bliskich John Rambo, weteran wojny wietnamskiej nie jest w stanie zaznać spokoju. Kilkadziesiąt lat od powrotu z dżungli wciąż przeżywa koszmary. Faszeruje się tabletkami, zbudował system tuneli, śpi w ziemiance, wykuwa w piwnicach kolejne, coraz większe noże. Wciąż się szykuje do następnej walki. Nie zna jeszcze przeciwnika, ale jedyne co jest u żołnierza pewne, to rutyna i bycie gotowym na wojnę, a ta znowu zaczepi Johna… Tym razem sięgnie się siostrzenicy, która szuka swojej tożsamości i podąża za ojcem do Meksyku. Mężczyzna porzucił rodzinę lata temu i nie szuka kontaktu. Dziewczyna musi jednak sama poznać prawdę. Niestety, będąc na miejscu dostaje się w ręce mafii czerpiącej zyski z nierządu i handlu żywym towarem. Nie wyobrażam sobie lepszego zwieńczenia serii (bo gdzieś głęboko w sercu sądzę, że piąta część była pożegnaniem), niż Ostatnia krew. Nie chciałbym się już nawet odwoływać do jakże oczywistego podtytułu, ale do samego obrazu żołnierza, którego widok w finale jest ilustracją nader wymowną. Dosłowną, ale i metaforyczną – odnoszącą się do charakteru Johna Rambo, postaci, która narodziła się na wojnie i nigdy nie zaznała i nie zazna spokoju ducha. John Rambo bowiem nie powinien się oszukiwać, kolejne przepisane medykamenty nie ukoją bólu, nie uleczą ran i nie usuną blizn. Ogień, kule i krew są dla niego najlepszą receptą. Ostatnia krew to film niezwykle brutalny ze scenami, które pozostaną z nami na długo, bo Rambo nigdy nie miał czasu, więc jego metody są co najmniej radykalne. Tu nie ma miejsca na długie przesłuchania czy nawet drugie pytanie. Jeżeli tylko wahasz się z odpowiedzią, John może ci złamać obojczyk mocnym uderzeniem, później przez dziurę wyjąć kawałek pękniętej kości i gdy będzie ją łamać lepiej byś już poprowadził go do celu. Twórcy więc nie markują, nie ukrywają się ze swoimi pomysłami. Dostali przyzwolenie na wiele i wiele pokazują. Sporo scen Was zaskoczy, kilka być może zszokuje, a i fabularnie możecie się zdziwić. To miejscami ultra hardcorowa seria zgonów (realistycznych i nieprzesadzonych biorąc pod uwagę użyte narzędzia czy broń), bardzo wymyślnych (pułapki i sztuka przetrwania to esencja umiejętności tego żołnierza). Ostatnia krew to film dla fana serii, dla widza dorosłego, świadomego praw, które od zawsze rządziły serią i w końcu dla widzów, którzy nerwowo przebierali nogami spragnieni ujrzeć swojego herosa z ery VHS raz jeszcze. Jeżeli byliście z Johnem w górach, uciekaliście z nim motorem, skakaliście z wysokich skał na drzewo, wytrzymywaliście tortury, trzymaliście igłę, gdy nawlekał nici i zszywał sobie ranę, machniecie ręką na kilka skrótów fabularnych czy mankamenty scenariusza. Pod falą krytykanctwa i malkontenctwa Ostatnia krew może sobie nie poradzić z obroną. Na szczęście prawdziwy fan doceni tutaj wszystko, a przede wszystkim samego Sylvestra Stallone. Dziś już 73-letni gwiazdor, wciąż ikona akcji po raz kolejny udowadnia, że wiek to tylko liczba. Nie sposób więc nie cieszyć się z każdej minuty, w której postanowił raz jeszcze uraczyć widzów swoim wcieleniem Johna Rambo, maszyny do zabijania, człowieka, który nie dostał szansy na normalne życie. Patryk Karwowski Za seans dziękuję sieci kin Czas trwania: 89 min\ Gatunek: akcja Reżyseria: Adrian Grunberg Scenariusz: Matthew Cirulnick, Sylvester Stallone, Dan Gordon Obsada: Sylvester Stallone, Paz Vega, Yvette Monreal, Sergio Peris-Mencheta, Óscar Jaenada Zdjęcia: Brendan Galvin Muzyka: Brian Tyler Do kin trafił film "Rambo: Ostatnia krew" - prawdopodobnie ostatnia część serii z Sylvestrem Stallone. Okazuje się, że produkcja nie spodobała się nie tylko krytykom. Rambo przez lata był ikoną kina akcji, a odgrywający go Sylvester Stallone budzi respekt wielu widzów mimo 73 lat na karku. Okazuje się jednak, że najnowsza część serii nie spodobała się krytykom filmowym, którzy uznali produkcję za ociekający bezsensowną przemocą gniot. Podobnego zdania jest twórca pierwowzoru "Rambo"."Rambo: Ostatnia krew" - twórca wstydzi się filmuZwiastuny piątej części "Rambo" wskazywały na satysfakcjonujący, napakowany akcją film, który zdekonstruuje tytułowego bohatera, trochę w stylu "Logana". Jednak opinie znawców kina mówią same za siebie. Produkcja to klapa, na którą nie warto tracić filmu "Rambo: Ostatnia krew" leci na łeb na szyję. Statystyki serwisu Rotten Tomatoes jednoznacznie wskazują, że tytuł jest nieświeży. Zdobył jedynie 27% pozytywnych głosów. Trochę inaczej wygląda nota wystawiona przez zwykłych zjadaczy popcornu, który uważają, że produkcja zasługuje na 86%, co nie dziwi, bo seria ma wiernych fanów od primery pierwszej części, która odbyła się w 1982 roku. Warto jednak wziąć pod uwagę, że produkcja przegrała w box office z filmem "Downton Abbey", który okazał się hitem trzeciego weekendu września 2019 roku. Poza tym negatywnie na temat nowego "Rambo" wypowiedział się również David Morrell - pisarz, który stworzył postać. Jego książka "Rambo: Pierwsza krew" była kanwą, na której powstał film w reżyserii Teda Kotcheffa. Artysta skomentował "Ostatnią krew" na swoim Twitterze. Zgadzam się z tymi recenzjami "Rambo: Ostatniej krwi". Ten film to syf. Wstyd mi, że moje nazwisko ma z nim cokolwiek wspólnego. Morrell ponownie wypowiedział się negatywnie o sequelu serii w rozmowie z Newsweekiem. Po wyjściu z kina poczułem się spodlony i odhumanizowany. Zamiast stworzyć uduchowiony film, tutaj tego brakuje. Oglądając to, poczułem, że jestem mniej ludzki, a w dzisiejszych czasach to szczególnie niefortunne przesłanie. Ten film to typowy przeładowany przemocą podgatunek z lat 70. znany jako grindhouse. Scenografia wygląda tanio. Reżyseria jest dziwna. Rambo mógłby nazywać się Jan Kowalski, a film by się nie zmienił. Zakłada, że widzowie są zaznajomieni z historią Rambo, ale każdy, kto ma mniej niż 40 lat, będzie się zastanawiał, co u licha on robi w tych tunelach. "Rambo: Ostatnia krew" kontratakujeKrytyka i kiepski wynik finansowy nowego "Rambo" sprawił, że twórcy zdecydowali się stworzyć specjalną reklamę, która ma rozprawić się z negatywnymi opiniami. Spot zamieścił na swoim Instagramie sam Stallone. W krótkim wideo pojawia się napis "Nie możesz znieść Rambo?", który został uzupełniony archiwalnymi nagraniami mężczyzn krytykujących produkcje filmowe za nadmierną agresję. Później widzimy kolejne hasło - "To nie jest para kaloszy dla wszystkich" (w oryginalne: "It's not evryones cup of tea"), co ma być aluzją do sukcesu rozgrywającego się w Wielkiej Brytanii "Downton Abbey". Potem nie brakuje brutalnych scen pochodzących z filmu. Reklama wzbudziła kontrowersje z powodu swojego maskulinistycznego przekazu. Film "Rambo: Ostatnia krew" wszedł na ekrany kin 20 września 2019 roku. Oprócz Stallone'a w produkcji Adriana Grunberga wystąpili Yvette Monreal, Adriana Barraza, Paz Vega, Oscar Jaenada i Joaquin Cosio oraz Sergio Peris-Mencheta. Zobacz też: Schwarzenegger trolluje Stallone’a przed premierą Rambo 5. "Mój jest większy" [WIDEO] Fot. kadr z filmu Rambo: Last Blood Na dwa dni przed premierą piątej części "Rambo" pojawił się nowy zwiastun, w którym główny bohater grany przez Sylvestra Stallone'a nie patyczkuje się z wrogami. Już niedługo fani Sylvestra Stallone'a i serii "Rambo" będą świętować. Do kin wchodzi bowiem najnowsza i prawdopodobnie ostatnia cześć przygód nieustraszonego twardziela. "Rambo: Ostatnia krew" zapowiada satysfakcjonujący koniec. Tytułowy bohater mimo swojego wieku potrafi rozprawić się z niejednym złoczyńcą, czego dowodzi nowy, brutalny i napakowany akcją zwiastun filmu."Rambo: Ostatnia krew" - nowy zwiastun filmuW sieci pojawiła się nowa zapowiedź piątej części filmu, która przeznaczona jest wyłącznie dla osób, które ukończyły osiemnasty rok życia. Wszystko z powodu przemocy ukazanej w trailerze. Praktycznie cały zwiastun składa się z fragmentów scen, w których Rambo morduje swoich wrogów na różne sposoby. Prezentuje nie tylko umiejętności walki, ale również spryt, zastawiając na przestępców wymyśle śmiercionośne pułapki. Jak prezentują się w praktyce?Jak widać, Rambo zabija swoich przeciwników na rozmaite sposoby - są przebijani, rozrywani, podpalani oraz traktowani bronią białą i palną. A to dopiero przedsmak tego, co zobaczymy w kinie. Dlaczego Rambo morduje ludzi z zimną krwią? W nowej części na pozór spokojne życie bohatera zostanie zaburzone, kiedy dojdzie do zaginięcia córki jego bliskiej przyjaciółki. Rambo wyruszy do Meksyku, gdzie natknie się na grupę przestępczą zajmującą się handlem żywym towarem. W wendecie przeciwko zwyrodnialcom pomoże mu dziennikarka, która przybyła do kraju w poszukiwaniu swojej uprowadzonej siostry. Rambo nie będzie patyczkował się ze swoimi wrogami, tylko odpowie przemocą na przemoc. "Rambo: Ostatnia krew" - kiedy premiera?Za reżyserię filmu odpowiada Adrian Grunberg. Scenariusz napisali Matt Cirulnick oraz sam Stallone. W pozostałych rolach wystąpili Yvette Monreal, Adriana Barraza, Paz Vega, Oscar Jaenada i Joaquin Cosio. Ostatniego przeciwnika Rambo zagrał Sergio Peris-Mencheta. Wcieli się w brutalnego przywódcę kartelu - Hugo Martineza. Jak tytułowy bohater rozprawi się z przestępcą? Dowiemy się już 20 września 2019 roku, kiedy "Rambo: Ostatnia krew" wejdzie do kin. Zobacz też: Sylvester Stallone wyjaśnił, czym "Rambo: Ostatnia krew" różni się od poprzednich części serii Sergiusz Kurczuk Redaktor antyradia #1 2019-09-19 01:10 Witam chciałby się dowiedzieć co to za nuta leci w trailerze filmu Rambo Ostatnia Krew gdzieś już słyszałem ten kawałek ale nie mogę sobie przypomnieć a chciałbym usłyszeć całą piosenkę z góry thx Ostatnio edytowany przez Guest (2019-09-19 01:12) Choć seria o Johnie Rambo zawsze przebąkiwała o wojennych traumach, próbach godzenia się ze stratą najbliższych oraz walce ze zżerającym od środka gniewem; choć sam tytułowy bohater bywał wyrzutem na sumieniu miłującej wojenkę Ameryki, odpadkiem wyrzucanym na margines społeczeństwa, jedynym sprawiedliwym bez wzajemności kochającym swój kraj, świętym szaleńcem i zbawicielem uosabiającym najwspanialszy z narodów – to licho mogłoby porwać całą tę wyliczankę, a miłośnicy sensacyjnego cyklu i tak biliby brawa. Przynajmniej od premiery "Rambo II" filmy o pierwszym komandosie popkultury były czymś zdecydowanie więcej/mniej (niepotrzebne skreślić) niż tylko studium przypadku wsadzonego w polityczno-historyczny kontekst. Wypalona na polach bitwy psychika Johna oraz jego przerośnięte muskuły używane były tylko do jednego: egzekwowania świętego prawa zemsty. Ku uciesze spragnionego posoki widza. Dlaczego zacząłem od podsumowania? Wracający na ekrany po 11 latach, przelewający dla odmiany "Ostatnią krew" Rambo jest wszystkim tym po trochu: wyraża dziedzictwo całej serii i w jednym miejscu gromadzi jej przekleństwa. Postać odgrywana przez dziś 73-letniego Sylvestra Stallone'a to chodząca sklejka sentymentów sprzed dekad, oklepanych psychologizacji, deklaracji wykładanych kawa na ławę i etycznych zasad plecionych trzy po trzy. To także relikt minionej epoki. Wyjęty z prozy Davida Morrella półindiański weteran z Wietnamu mówi o poświęconym sobie filmie więcej, niż chciałby przyznać: marszczy kolejne zmarszczki, nie ma już tej szybkości co kiedyś; mimo kolejnych krzyżyków na karku pręży się w przedwczorajszej pozie maczo, spełniając genderową fantazję rodem z lat 80. – tę o twardzielu z karabinem w jednej ręce i słabowitą białogłową wiszącą z drugiego ramienia. Dostajemy do tego jeszcze starczą melancholię i sporo geriatrycznej prozy życia. Zanim ktoś tu skopie komuś tyłek, emeryt Rambo rozmawia więc z końmi; chwyta za nóż, lecz tylko po to, by posmarować kromkę; jeśli skacze mu ciśnienie, zaraz aplikuje przepisane leki. Te urocze przełamania nie czynią jednak "Ostatniej krwi" filmem ciekawszym. Bo gdy prolog ciągnie się przez pół godziny, a sam dobry wujek Rambo monologuje jak na kozetce psychologa (słowa, jak wiemy, nigdy nie były jego mocną stroną), wtedy w kinomanie może pojawić się tęsknota za nudnymi wymianami ognia z poprzednich części. Ktoś złośliwy powie (i ten ktoś będzie miał rację), że film jest tak stary jak odtwórca głównej roli, przewidywalny jak schematy, na których Sly robił karierę, powtarzalny i wyrafinowany jak jego miny, wreszcie bolesny dla samego widza – jak bolesne jest to, co Rambo zrobi porywaczom swojej przybranej córki (Yvette Monreal). Bo o kochaną podopieczną tym razem przychodzi mu zawalczyć. Zwiedził już w życiu całą południową Azję, dekadę temu zamieszkał w rodzinnej Arizonie – teraz zaczyna śledztwo w Meksyku, synonimie systemowej degrengolady, mafijnym mrowisku, przez które szmugluje się przymuszane do prostytucji kobiety. Rambo nie jest już niezniszczalny, co powinno być dla nas szokiem, lecz ta z ducha westernowa narracja o następujących po sobie walce, upadku i mściwym powstawaniu z kolan nie ma w sobie odrobiny dramaturgicznego napięcia ani wizualnej energii. Niech o jakości reżyserii Adriana Grunberga ("Dorwać gringo") zaświadczy scena pierwszej konfrontacji z bezlitosną mafią: widzom odbiera się fundamentalne przeświadczenie, że nadludzką siłą Rambo rządzi jego zwierzęca inteligencja. Mówiąc wprost: bywa niedorzecznie głupio. Nie tylko fabuła, ale i powtarzalne dialogi duetu Stallone-Matthew Cirulnick bywają jak ten dowcip, którego pointę od początku znamy, lecz uparty żartowniś i tak kontynuuje opowiadanie. Trudno zachować żwawe tempo, jeśli widza traktuje się jak idiotę. Zwroty akcji zaskakiwałyby, gdyby dziesiątki i setki filmów zemsty fundujących trylogię o "Niezniszczalnych" nigdy się nie wydarzyły. Zwycięzcą w gronie twórców jest operator: wyolbrzymiające zbliżenia na udręczone oblicze Slya nie tylko przywołują miłe wspomnienie "Rocky'ego", ale także ironicznie komentują rozmiar ego przepełnionego botoksem starego aktora. Czy odrzucenie przez twórców innych ambicji na rzecz absurdalnie krwistego festiwalu przemocy w króciutkim finale rekompensuje poniesione straty? Chciałbym powiedzieć, że tak, bo efekty niekonwencjonalnych działań Johna na długo zostaną mi pod powiekami. Nie jestem jednak Rambo, by udzielić jednej prostej odpowiedzi. Do tego lamusa musicie wejść użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (461 głosów).

muzyka z filmu rambo ostatnia krew